czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 32


  Doczekałam się. To już dziś. Ślub mamy i Roberta. Nie mogłam sobie tego wyobrazić. Wszystkie te przygotowania tak nas pochłonęły, że nawet się nie zorientowałyśmy, kiedy zaczął się maj. Wszystko było już dopięte na ostatni guzik, więc nie musiałyśmy się niczym przejmować. Mieliśmy do dyspozycji ogromny dom, a do tego prześliczny ogród. Na pewno wszystko wyjdzie perfekcyjnie.
 Ceremonia w kościele zaczynała się o czternastej. Jak wcześniej ustaliłam z mamą, o dziewiątej miałam iść do fryzjerki i makijażystki wraz z Lexie i Ronnie. Nie bardzo mi się do tego paliło, bo później będę musiała siedzieć jak na szpilkach, byle tylko nie zepsuć uczesania. No, ale czego się nie robi dla rodziny?
   Punktualnie o dziewiątej byłam już z dziewczynami w salonie fryzjerskim. Panie nie przesadzały za bardzo z naszymi fryzurami. Ronnie miała zrobionego luźnego koka. Kilka pasm okalało swobodnie jej twarz. Włosy Lexie spływały lekko na jej plecy, grzywka natomiast była upięta do góry. Ja miałam zrobione lekkie fale.
 Po skończonej wizycie w salonie fryzjerskim, ruszyłyśmy do makijażystki. Pokazałyśmy każdej z trzech pracownic nasze sukienki, aby mogły zrobić nam makijaż pod ich kolor.
 Godzinę później już wszystko było gotowe. Efekt był po prostu niesamowity. Wyglądałyśmy, jakbyśmy dosłownie przed chwilą zeszły z planu jakiegoś teledysku.
 Zaproponowałam dziewczynom, żeby przyszły do mnie do domu i od razu stamtąd pojedziemy na ślub. Mając przed sobą opcję przedostania się przez pół Londynu, a przy tym nie zniszczenia fryzury, od razu się zgodziły.
 Weszłyśmy do mieszkania. W środku było tak tłoczno, że z trudem przedostałyśmy się do mojego pokoju. No tak, mama się przygotowywała. A co to znaczyło? Że wszystko walało się po domu. A w dodatku byli to jeszcze fryzjerka i makijażystka. Więc musicie sobie wyobrazić, jak to wszystko wyglądało.
 Usiadłam na jednej z puf, natomiast Lexie i Ronnie na łóżku.
  -Czyli tak, za jakąś – spojrzałam na zegar – godzinę, będzie tu Robert i wraz z moją mamą pojadą do kościoła. Jak już ich oraz kamer nie będzie, chłopcy podjadą tu po nas. – wyjaśniłam.
  -Mam nadzieję, że Liam umył samochód. – wymamrotała cicho Lexie na co się zaśmiałyśmy.
  -Znasz go, on szczególnie o to zadba. – odparła Ronnie.
Pokiwałam głową.
  -No właśnie. Tak więc, nie martw się. – uśmiechnęłam się do blondynki.
                                                                        ***
  -Do rozpoczęcia ceremonii zostało pięć minut, a ich jeszcze nie ma! – chodziłam po całym domu zdenerwowana. - Tego jeszcze brakowała, żebym przegapiła ślub własnej matki!
 Szybko sięgnęłam po telefon i wybrałam numer mojego chłopaka. Odebrał już po sygnale.
  -GDZIE WY JESTEŚCIE?! – wydarłam się do słuchawki.
  -Spokojnie, spokojnie, oddychaj. – polecił Niall. – podjechaliśmy pod twój dom, właśnie mieliśmy wychodzić z samochodu.
Wzięłam głęboki oddech.
  -Okey, zaraz będziemy. – mruknęłam już spokojniejsza i się rozłączyłam. – Dalej dziewczyny, już są. – popędzałam je.
Wyszłyśmy na zewnątrz, zamknęłam szybko mieszkanie i już po chwili wpakowałyśmy się do samochodu, którymi przyjechali. Parę sekund później ruszyliśmy ulicą Londynu.
  -Dłużej już nie można było? – warknęłam do Harrego, który prowadził.
  -Pewnie tak. – wyszczerzył się. – Ale tak na serio, to Liam zapomniał umyć samochodu, a przypomniało mu się piętnaście minut przed wyjazdem, wiec jeszcze musieliśmy załatwić i to.
 A o tym mówiłyśmy! I to jeszcze Liam!
Rozejrzałam się.
  -No właśnie, a gdzie on jest?
  -Kto? – zapytał zdezorientowany Niall.
Przewróciłam teatralnie oczami. Ci faceci! Najpierw o czymś z nimi rozmawiasz, chwila ciszy, a już zapominają o czym.
  -No Liam… i Lou… i Zayn… Ej, wy chyba nie zapomnieliście o nich, co? – wymamrotałam.
  -Nieee. – przeciągnął Styles. – Lou stwierdził, że pewnie ciężko będzie się zabrać w ósemkę, więc oni pojechali drugim samochodem.
  -Chociaż jeden pomyślał. – westchnęłam.
  -Tylko mnie tu nie obrażaj! – wydarł się Harry. – Wiesz, zawsze możesz iść pieszo. – zagroził.
  -Okey, już się przymykam. – wyszczerzyłam się.
***
  -WYPRZEDŹ GO! – krzyczałam do Stylesa.
  -NO NIE MOGĘ! – Loczek nie pozostawał mi dłużny. – z naprzeciwka ktoś jedzie! Gdyby to było takie łatwe, już dawno bym to zrobił!
  -W takim tempie nigdy nie zdążymy nawet na wesele. – mruknęłam.
  -Staram się. – westchnął.
  -Wiem.
Przymknęłam oczy. Była już czternasta dwadzieścia, a jesteśmy dopiero w połowie drogi! Nie ma szans!
 Nagle sobie o czymś przypomniałam.
  -Harry, pamiętasz jak kiedyś mi mówiłeś, że znasz taki fajny skrót, którym można dwa razy szybciej dojechać do tej ulicy? – zapytałam z nadzieją, że jeszcze go nie przeoczyliśmy. Inaczej to by był po prostu pech.
  -Ty to masz łeb. – uśmiechnął się Loczek i gwałtownie skręcił w boczną uliczkę.
               ***
Jakieś dziesięć minut później byliśmy na miejscu. W prawdzie nie uratowało nas to zbytnio, ale zawsze. Gdybyśmy nie pojechali skrótem, bylibyśmy dwa razy później, czyli nawet na końcówkę ślubu byśmy nie zdążyli.
 Na tyle, na ile było to możliwe pobiegłam szybko pod kościół. Drzwi były już zamknięte, więc postanowiliśmy wejść bocznym wejściem.
 Pchnęłam drzwi, wszyscy wpatrywali się w skupieniu przed siebie. Po chwili usłyszałam głos Roberta, który wypowiadał przysięgę małżeńską, a następnie kapłana, który oznajmiał, że mogą się pocałować.
 Uśmiechnęłam się pod nosem.
 Chodź z początku nie byłam za bardzo przekonana do Roberta, teraz traktowałam go jak członka naszej rodziny. A poza tym mama była z nim szczęśliwa. Czego więcej mogłabym sobie życzyć?
 Już po chwili zobaczyłam, że tłum gości kieruje się głównymi drzwiami do wyjścia. My również cofnęliśmy się na zewnątrz.
Zobaczyłam jak fotograf robi zdjęcia.
 Po chwili moja rodzicielka zorientowała się, że jej się przyglądam. Poczekała, aż mężczyzna wykona koleją fotkę, a już po tym krzyknęła:
  -No chodźcie! – szczęście cały czas gościło na jej twarzy.
Podbiegliśmy szybko do dużego tłumku i stanęliśmy przybierając na twarze szczere uśmiechy.
Gdy fotograf skończył swoją pracę, przytuliłam mamę
  -Gratuluję!
Po chwili również wyściskałam Roberta.
  -Tobie też! – wyszczerzyłam się.
  -Dzięki.
Po chwili jakby rodzicielka sobie o czymś przypomniała.
  -Kiedy przyjechaliście? Nie widziałam was wcześniej. – uniosła jedną brew, czekając na wyjaśnienia.
  -Właśnie trwa ślub łamane na wesele. Naprawdę teraz chcesz to wiedzieć? – zapytałam. Nie chciałam psuć mamie tak pięknej chwili.
  -Masz rację… Lepiej nie. – oznajmiała z przekonaniem.
  -No właśnie. – uśmiechnęłam się.
W tej samej chwili podszedł do nas woźnica i powiedział, że można już jechać. Mama wraz z Robertem skierowali sie do powozu, a następnie ruszyli z pod kościoła.
  -To co? Zbieramy się? – zapytałam reszty.
  -Warto by było. Później znowu będą korki, bo każdy będzie chciał wyjechać i KTOŚ będzie mi się darł do ucha, że mam wyprzedzać. – Harry spojrzał na mnie znacząco.
Przybrałam minę niewiniątka.
  -Nie wiem, o co ci chodzi. – wyszczerzyłam się.
Loczek zmrużył oczy jak żmija
Ujęłam rękę Nialla i ruszyliśmy do samochodu.
 Gdy stanęłam przy aucie, obejrzałam się do tyłu.
  -Idziecie? – uśmiechnęłam się.
  -Tia. – mruknął Styles.

---------------
Koniec jest już baaaaaardzo bliski ;p Tak tylko mówię xD hahaha ;D
 Dooobra, nie będę się rozpisywać, napiszę tylko tyle, że bardzo, ale to bardzo dziękuje Wam za 22 komentarze pod poprzednią notką <3 Nawet nie wiecie, ile to dla mnie znaczy <333 Bardzo prosiłabym Was też, aby przy tym rozdziale również skomentowała każda osoba, byłabym Wam za to bardzo wdzięczna ;D
 Zapraszam również na bloga Najimi  <klik> ;D
Tak więc, to na tyle xD
Kocham Was <33

24 komentarze:

  1. supper ! :D wciąga . // zapraszam do mnie http://isperfectonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no , noo.. Podoba mi się i to bardzo. :D I końca żadnego nie ma, ja nie widzę ! :D Pisz, pisz. XD Czekam z niecierpliwością na nn. :) @venica_16

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne <3 KONIEC ?! CHYBA ŻARTUJESZ ;((
    Czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny ha ha Harry sierota ;D
    czekam na nowy i bardzo szkoda że już powoli koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Co? Jak? Gdzie? Czemu? Jaki koniec? Chyba sobie jaja robisz? ;) kocham twoje.opowiadanie <3<3jest zaje*iste !!!
    @love_1dyeaah

    OdpowiedzUsuń
  6. co ja będę czytała jak skończysz pisać, haa ? nic nie kończysz<3 ŚWIETNY, DAWAJ NASTĘPNY<3

    OdpowiedzUsuń
  7. co?!! jaki koniec?! Chyba sobie żartujesz nie kończ tego bloga....twój blog jest świetny, zajebisty :)
    Proszę cię pisz dalej :) @Kiss_forHarry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawde musisz kończyć? :c

    OdpowiedzUsuń
  9. zajebisty jak zwykle... COOOOO?!?!?!? ty sb chyba zartujesz z tym koncem?
    @xxmonicaxx100

    OdpowiedzUsuń
  10. ahahahahaha dobre dobre ; D lubię jak jest trochę komedii przed ślubem [przykład mój i slub mojej sis xD] Genialny rozdział ; )) @CallMeMsHoraan

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahaha już myślałam ze na serio o nich zapomnieli XD

    Świetny jak zawsze i nie chce żebyś kończyła. . Nam jednak nadzieje ze bd pisać następne opowiadanie .

    #dominikaahearts

    OdpowiedzUsuń
  12. hahah :D Ale mi się podoba ta jazda samochodem i 'kłótnia' z Hazzą ;D Wgl. wszystko jest wspaniałeee. ♥
    @_karolaaa_
    PS : Zapraszam na dingedrome.blogspot.com ;D xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Super z reszta jak zwykle <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Czemu już będziesz kończyć ? ;c Suuper jest, zresztą jak każdy inny (: czekam na nn !
    @luiza_kolasa

    OdpowiedzUsuń
  15. super <33 ale nie mogę sobie wyobrazić nie bycia na ślubie własnej matki ! przy okazji to takie potworne uczucie gdy wiem że to już prawie koniec :,< czekam XX

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się. Szkoda, że koniec już bliski, ale muszę się z tym pogodzić. Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że niedługo już koniec .. ;/ Czekam na next.
    @USmile0927

    OdpowiedzUsuń
  18. No szkoda, szkoda, ale chyba nie uda mi się ciebie przekonać :(
    Trudno, ale mam nadzieję, że będziesz prowadzić tego nowego bloga, co?

    Rozdział (jak zawsze się powtarzam) super, najbardziej mi się podobało to o Liamie i samochodzie jak również kłótnia w samochodzie Skylar i Harry'ego. Mistrzostwo! <3
    Świetnie opisałaś to wszystko, nie mam słów!
    Nie mogę się doczekać następnego :*

    http://whenimlookingatuyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie zgadzam się z tym , że koniec bloga już nadchodzi...

    OdpowiedzUsuń
  20. podoba mi się :D haha, ważne że w ogóle zdążyli na końcówke ślubu xd ciekawa jestem co wydarzy sie na weselu ;d czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  21. devil&amp;angel9 czerwca 2012 17:11

    Doprawdy nie wiem jak to robisz, że pomimo, iż bardzo nie lubię komentować, to jednak wystarczy mała prośba z Twej strony, bym napisała chociaż kilka słów.. :P
    Heh, nie spodziewałabym się, że rozegrasz to w taki sposób. Spóźniła się na ślub własnej matki? Wciąż nie potrafię w to uwierzyć. Wina Liama? To dopiero coś! Toć zespołowy tata zawsze taki ułożony i pamiętający o wszystkim.. Cóż, każdy ma swój gorszy dzień, haha.
    Rozdział bardzo mi się podoba. Doprawdy prawdziwe cudo! Wszystko napisane w prosty, a jednak niebanalny sposób. Dodatkowo, dzięki genialnym opisom, łatwo można sobie wszystko wyobrazić. A Twoje opisy uczuć - wow!
    Czekam na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że i tym razem nie każesz mi czekać zbyt długo. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć, zajrzałabyś na mój blog? everything-about--you.blogspot.com. Bardzo proszę o jakikolwiek komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny rozdział <3333

    OdpowiedzUsuń