wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział 31


Z policji wróciliśmy dwie godziny później. Komendant poprosił, żebyśmy powiedzieli wszystko co wiemy, więc Louis opowiedział to, co usłyszał od Ronnie. Każdy szczegół się liczył, więc Tomlinson ich nie oszczędzał. Po skończonym przesłuchaniu, postanowiliśmy wrócić do domu. Tylko Karotkowy stwierdził, że pójdzie spotkać się szatynką.
 Dzięki Bogu nie było korków, więc w miarę szybko przedostaliśmy się do mieszkania.
  -Co robimy? – Zayn spojrzał na mnie.
  -Wiecie… - zamyśliłam się. - już dawno postanowiłam, że się za to zabiorę, ale jakoś tak nie miałam czasu… pamiętacie, jak mówiłam wam, że chciałabym zrobić wielki album z nami wszystkimi? – wszyscy pokiwali głowami. – Tak więc jest dość dużo fotek i fajnie by było je najpierw uporządkować chronologicznie. – powiedziałam. – Pomożecie mi? – zapytałam z nadzieją w głosie.
  -Jasne, że tak. – wyszczerzył się Liam.
  -Dzięki. – uśmiechnęłam się.- to ja pójdę po fotografia, a wy tu poczekajcie i… postarajcie się niczego nie zbić, dobrze?
  -Nie ma sprawy. – zapewnił Malik.
Przyglądałam mu się jeszcze przez chwilę, by sprawdzić, czy nie blefuje, ale już po chwili ruszyłam do swojego pokoju. Wygrzebałam kilka teczek z szafki i zeszłam na dół. Wszystko, co zabrałam ze sobą położyłam na stole.
  -Dobra, to chyba tyle. – westchnęłam. – Jakbyście mogli, to układajcie je miesiącami. – uśmiechnęłam się.
  -Gorzej już nie mogłaś wymyślić? – mruknął Liam.
Parsknęłam śmiechem.
Każdy wziął po jednej teczuszce i zaczął ją przeglądać. Co chwile ktoś wydzierał się skąd mam takie czy inne zdjęcie, kilka razy zostałam też szantażowana, że jeżeli nie wyrzucę danej fotografii, to i moje kompromitujące zdjęcia ujrzą światło dzienne… Taa, nie ma to jak przyjaciele.
 Kątem oka zauważyłam, że Harry trzyma w ręku jakieś zdjęcie i mu się przygląda. Po chwili westchnął cicho i delikatnie się uśmiechnął.
 Zaciekawiona, podeszłam do niego.
  -Co jest? – zapytałam.
  -Nic, nic. – mruknął i już chciał odłożyć zdjęcie, kiedy wyrwałam mu je z ręki.
Fotografia przedstawiała jego i Tomlinsona, robiących jakieś głupie miny. Nawet ich nie znając można się było domyślić, że wspaniale się dogadują.
  -Chodzi o Lou? – szepnęłam.
  -Tak… to znaczy nie… to znaczy… tak… - jąkał się, co chwile zmieniając decyzję. – Odkąd pojawiła się Ronnie, mam wrażenie, że tracę przyjaciela… Nie mam jej ani jemu tego za złe, ale… to takie dziwne uczucie, jeżeli kiedyś się świrowało wspólnie, a teraz siedzisz sam. – powiedział ze smutkiem.
Nie zastanawiając się nawet przez chwilę, przytuliłam Loczka.
  -Harry, wiem, że pewnie cię to nie pocieszy, ale w końcu i tak ułożycie sobie życie po swojemu. – mruknęłam. – Musisz być świadom, że to kiedyś nastąpi. Louie ma prawo do tego, by być szczęśliwym.
Chłopak westchnął.
  -Wiem. – mruknął. – Dobra, to ja… zajmę się tymi zdjęciami. – dodał cicho.
Pokiwałam głową i bez słowa odeszłam. Harry pewnie nie chciał bym na siłę go pocieszała. Jednak ja nie chciałam go też oszukiwać, mówiąc, że Lou rzuci Ronnie i wróci do niego. Być może było to okrutne dla Stylesa, ale taka była prawda. Oboje byli dla siebie stworzeni.
 Usiadłam obok Nialla.
Spojrzał na mnie.
  -Co z Harrym? – zapytał.
Przez pewien czas nie odpowiedziałam.
  -Louis. – szepnęłam tylko. Nie musiałam nic więcej mówić, on domyślił się o co chodzi.

Louis
Szliśmy ośnieżonymi ulicami Londynu, rozmawiając o czym tylko się dało. Ja opowiadałem Ronnie o chłopakach i o naszych wszystkich odwałach,  ona natomiast mówiła mi o swoich przyjaciołach i rodzinie. Nieraz też żartowaliśmy, żeby poprawić sobie humor. Zwykle mówiliśmy o właśnie takich błahych rzeczach, jednak nieraz rozmowa schodziła na poważne tematy jak to, co chcemy robić w przyszłości. Zadawaliśmy sobie też dużo pytań, żeby lepiej się poznać.
 W pewnym momencie przyszedł mi do głowy świetny pomysł. Zaproponowałem, żebyśmy poszli do jakieś restauracji, bo trochę zgłodniałem. Ronnie od razu się zgodziła.
 Weszliśmy do budynku i usiedliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie. Było to danie, którego nazwy nawet nie potrafiłem wymówić, ale smakowało obłędnie.
 Po skończonym posiłku, spojrzałem szatynce w oczy.
  -Może nie znamy się za długo, ale… wiedz, że naprawdę mi się podobasz. – na twarzy Ronnie pojawił się delikatny uśmiech.
  -Ty też nie jesteś mi obojętny. – odparła.
Poczułem, że żołądek podchodzi mi do gardła. Tak bardzo denerwowałem się przed powiedzeniem czegoś, co czułem już po kilku spotkaniach z nią, że byłem pewny, że nawet  zapomniałem jak się nazywam
 „Weź się w garść Lou!”  krzyczały moje myśli, ale jakoś tak nie mogłem ich posłuchać… A może nie chciałem? Nie ważne.
Wziąłem głęboki oddech.
  -Chciałabyś być moją dziewczyną? – zapytałem bardzo szybko.
Ronnie zastanowiła się przez sekundę, co dla mnie było wiecznością i obdarzyła mnie swoim najpiękniejszym uśmiechem.
  -Bardzo bym chciała.
  -Naprawdę?
Nie mogłem uwierzyć, że się zgodziła. W mojej głowie miałem tylko te najczarniejsze scenariusze, podczas których trzaśnie mnie w twarz i po prostu wyjdzie. Jednak niepotrzebnie się denerwowałem, bo wszystko poszło gładko, a przede mną dziewczyna, w której można powiedzieć, zakochałem się od pierwszego wejrzenia.
  -Naprawdę. – potwierdziła.
Wyszczerzyłem się, podniosłem się z krzesła i pocałowałem ją. Już teraz wiedziałem, że znaczy dla mnie bardzo wiele.

Skylar
Kończył się luty. Nawet się nie zorientowałam kiedy była już końcówka marca. Dużo się wydarzyło. Parę, która okradała ludzi, zamknięto na kilkanaście lat, więc przynajmniej mieliśmy pewność, że nikogo więcej, bynajmniej jak na razie, nie okradną.
A poruszając kwest ślubu, to pozostało tylko półtora miesiąca, więc trzeba było na poważnie wziąć się do roboty. Pomimo, że lokalem miał być dom Roberta, to i tak reszty nie było mało. Mieliśmy już załatwionych kelnerów, więc została tylko ekipa przygotowująca dekoracje itp. Jedną sobotę spędziłyśmy z mamą właśnie na chodzeniu po firmach i dopytywaniu się o oferty. W końcu jednak wybrałyśmy najkorzystniejszą dla nas i po uzgodnieniu wszystkich najdrobniejszych szczegółów, wróciłyśmy do domu, by zając się resztą.
 Nie miałam zbytnio czasu, by spędzać go z Niallem, jednak ten to rozumiał. Wiedział, że ślub, to nie lada przygotowań, więc nie przeszkadzał i byłam mu za to wdzięczna.
 Co do gości weselnych, to lista poszerzyła się o jedną osobę, a mianowicie Ronnie. Mama nie miała nic przeciwko, a przecież nie mogłam jej nie zaprosić, skoro teraz już była dziewczyną Lou.
 Pewnego dnia ja, Lexie oraz Ronn postanowiłyśmy kupić sukienki, natomiast chłopaki wybrali się do sklepu z garniturami. Trzeba było przyznać, nie mieliśmy zbyt dużo czasu, żeby przekładać to z tygodnia na tydzień.
  -To co? Ten na prawo?  – zapytała Ronn. – na wystawie są jakieś sukienki. Możemy wejść, a niech akurat będzie coś ciekawego?
Lexie spojrzała na nią zdezorientowana.
  -A my tu już czasem nie byłyśmy?
  -Nie, na pewno nie. – zapewniłam. – Przecież pamiętałabym.
Blondynka zaczęła się śmiać.
  -Ta, ty i pamiętanie.
Zmrużyłam oczy jak żmija.
  -Chodź, Ronnie. Zostawmy ja tutaj. – wzięłam szatynkę pod rękę i z miną a’la „Foch forever” na Lexie ruszyłam do budynku.
  -No weźcie! – darła się blondynka. – czekajcie na mnie! – zaczęła biec w naszą stronę, ale w swoich szpilkach miała trochę utrudnione zadanie.
W pewnym momencie zatrzymałyśmy się, żeby dziewczyna mogła nas dogonić i razem weszłyśmy do sklepu.
 Widząc śliczną liliową sukienkę, podbiegłam do niej szybko. Jednak tak szybko, jak podbiegłam, również odbiegłam, bo cena była strasznie wysoka. Pokazałam dziewczyną dyskretnym ruchem głowy, byśmy już wyszły. Dzięki Bogu zrobiły to, o co je prosiłam.
Wstąpiłyśmy jeszcze do kilku sklepów, a po udanych zakupach wróciłyśmy do domu. Ronnie wybrała sobie śliczną błękitną sukienkę, ja liliową, natomiast Lex szmaragdową, która idealnie do niej pasowała.

---
Pomimo tego, że pod poprzednim postem nie było 23 komentarzy, stwierdziłam, że dodam kolejny :)
 Tym razem nie będę już Wam mówić ile ma być komentarzy, bo jest to bez sensu. Chciałabym, żebyście z własnej woli komentowali, a nie pod przymusem. Jednak proszę Was o jedno, niech każdy kto czyta wyrazi swoją opinię chodź jednym słowem. Dla Was to nie jest tak dużo, a nawet nie wiecie jaki mam zaciesz, jak widzę, że ich przybywa. A poza tym bardzo, ale to bardzo chciałabym poznać Waszą opinię, bo dzięki będę mogła się sugerować, co poprawić, albo czego unikać ;p Tak więc jeszcze raz proszę <3
 No dobra, to na tyle ;D
 Kocham Was ♥

22 komentarze:

  1. Zajebisty.. zresztą jak zawsze ; *** @love_1dyeaah

    OdpowiedzUsuń
  2. @miluuszek :dawaj już wesele haha! cudowny rozdział,dodawaj następny jak najszybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie . Louis , Louis i czarne scenariusze . ;)

    @dominikaahearts

    OdpowiedzUsuń
  4. Meega *__* Czeka na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz że uwielbiam Twojego bloga < 33 Niestety nie zawsze mam czas żeby skomentować, ale dzisiaj mam i komentuję <33 Za mało Nialla i Sky ;p Ale tak to super rozdział ; ** Czekam na Nowy dawaj szybko < 33
    ~ two-hearts-onelove.blogspot.com ~

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :) tylko martwi mnie Hazza :< NIEDŁUGO ŚLUB XD bedą jekieś afery ? hmmmmm? :P czekam na nn XX

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle cudny rozdział wybacz , że nie powalę cię kolejnym komentarzem ale nie mam nastroju : (( Weny kochana ! @CallMeMsHoraan

    OdpowiedzUsuń
  8. fdsfmdsklfmdsklfmds KOCHAM TOOO ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. ffffffffffffuuuuuuuuuuccccccccccccckkkk yeaaaaaaah!
    tyle czasu już to czytam i kurcze dalej ciekawe XDD

    OdpowiedzUsuń
  10. I love it !!! :************

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale suuuper ^^ IDEALNY i wgl. :D xx
    Czekam na nn ♥
    @_karolaaa_

    OdpowiedzUsuń
  12. Harry ;( Już ja go pocieszę! ;D
    Kocham rozdział! ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Harry biedaku ! ;c Ehhh.. No powiem, że... Ten rozdział... No wiesz.. JEST GENIALNY !? Czy to jakaś nowość ? Pff, no chyba nie. ;D Świetny, świetny, świetny, zajebisty, świetny i mogłabym tak w nieskończoność. No więc dodawaj szybko następny, bo już się nie cierpliwie . ! ): @vwnica_16

    OdpowiedzUsuń
  14. biedny Harry zamartwia sie o przyjaźń z Lou :( i do tego jeszcze Lou poprosił Ronnie o chodzenie. Oby się nie oddalił od Hazzy :) Czekam na NN :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, po prostu jestem pełna podziwu, dla ciebie, tego co robisz i ogólnie wszystkiego!
    Jesteś N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-A!
    Strasznie podoba mi się ten wątek ze zdjęciami i tym, że Harry czuje się opuszczony... Tak genialnie radzisz sobie z opisywaniem uczuć, że chyba cię znajdę i zrobię wszystko, abyś się tym talentem podzieliła!
    Aż się boję co będzie, jak Louis zacznie chodzić z Ronnie. Oczywiście w pozytywnym sensie :)
    Już niedługo ślub, hahha. Oczami wyobraźni widzę te sukienki, które dziewczyny wybrały! :P
    Zgadzam się z Carmen, brakuje mi Sky i Nialla! Ale wiem, że sobie z tym poradzisz <3
    Nie mam weny na długie komentarze, wybacz naprawdę ;(
    Ale jak zawsze super, wystarczy sobie poczytać moje wcześniejsze wypowiedzi ;] Nic się nie zmieniło :*
    Czekam na następny, mam nadzieję, że dotrwam :)

    http://whenimlookingatyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Po prostu...jest idealnie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoje opowiadanie jest najlepsze ze wszystkich, które czytałam... a uwierz, czytałam ich duuuużo :) Masz dziewczyno talent do pisania :) Dziś przypadkowo znalazłam twojego bloga i przeczytałam już wszystko! Mam nadzieję, że ten blog z kolejnym opowiadaniem opublikujesz jak najszybciej... POZDRAWIAM ;* xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  19. KOCHAM *__* Strasznie podoba mi się ten rozdział! :D Czekam na nn! <3

    @Dariiaofficial

    OdpowiedzUsuń
  20. devil&amp;angel6 czerwca 2012 12:58

    Prosisz, masz. :P Czytam opowiadanie od początku, ale chyba ani razu nie dodałam komenta. Czemu? Po prostu nie lubię. xD No, ale skoro tak prosisz o jedno słowo.. ;)
    Rozdział szalenie mi się podoba! Jak każdy poprzedni zresztą. Masz niesamowity styl. Piszesz z sensem, ciekawie. Zauroczyłaś mnie historią Skylar. Cieszę się, że jej życie u boku Nialla nabiera barw. Dodatkowym plusem jest fakt, że jej chłopakiem jest właśnie Niall, a nie Harry (w innych opowiadaniach króluje Hazza).
    Zaskakujesz mnie z każdym nowym rozdziałem i sprawiasz, że nie mogę się doczekać kiedy będzie następny. Mało która autorka potrafi mnie tak zaciekawić swoim opowiadaniem. Jesteś trzecią taką osobą, a przeglądam opowiadania od dobrych trzech lat. ;)
    Dobra, bo miało być jedno słowo.. :P
    Mam nadzieję, że niebawem ujrzę nowy rozdział. Wchodzę tu codziennie po kilka razy, więc proszę: zaskocz mnie i dodaj szybko next.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę mnóstwa weny. ^^

    OdpowiedzUsuń